Choroba jako Wezwanie Drogi Serca
„I żyli długo i szczęśliwie” – znasz ten zwrot, prawda? Ale co jeśli życie pisze inny scenariusz? Taki, w którym szczęście nie jest happy endem, ale początkiem najgłębszej podróży – podróży ku Drodze Serca.
Przechodząc przez etap choroby i zdrowienia mojego męża, zrozumiałam coś, co na zawsze zmieniło moje podejście do życia, bliskości i… siebie samej:
Choroba pojawia się zawsze, aby nas zatrzymać.
Przestrzec przed dotychczasowym stylem życia.
Zmusić do spojrzenia wstecz. Do zatrzymania się nad naszymi wyborami, postawami wobec innych, relacjami z Bogiem i bliskimi.
W świetle Totalnej Biologii, nie ma przypadków. Gilbert Renaud – mówi wprost:
„Nasze choroby są przejawem konfliktów, których doświadczamy na co dzień w głębi swojego umysłu i swojej istoty”.
Innymi słowy: ciało nie kłamie. Przeciwnie – krzyczy, gdy umysł milczy zbyt długo.
Choroba mojego męża przyszła jak burza, która była jednocześnie szansą. Lekcją. Wezwaniem. Pokazała, że można być razem w związku i jednocześnie zachować swoją autonomię, szanować różnice, wspierać się w rozwoju, nie próbując kontrolować drugiej osoby.
I, paradoksalnie, to właśnie ta choroba uratowała moją rodzinę – przed zwątpieniem, przed obojętnością, przed wewnętrzną emigracją emocjonalną.
To nie był koniec. To był początek Drogi Serca.
Czym jest „odczute doświadczenie”?
W Totalnej Biologii kluczowe jest pojęcie tzw. odczutego doświadczenia – czyli tego, co naprawdę przeżywamy w chwili traumy. To nie są suche fakty, ale:
- wewnętrzne obrazy,
- spontaniczne myśli,
- emocje, których nie potrafiliśmy wyrazić,
- ciche dialogi z samym sobą.
Te obrazy zostają zapisane przez „automatyczny mózg”, najczęściej poza naszą świadomością, a ich celem jest jedno: utrzymać nas przy życiu. Ale co, jeśli chcemy nie tylko przeżyć, ale także naprawdę żyć?
Wtedy przychodzi czas na uzdrawianie. Nie tylko ciała. Także duszy, relacji, historii rodzinnej. I wtedy właśnie zaczyna się Droga Serca.
Totalna Biologia a dorosłość duchowa
To, co spotkało mnie i mojego męża, było pierwszym etapem dorosłości duchowej. Etapem, który zakończył się wyprowadzką, zmianą pracy… i jego śmiercią.
Ale to nie koniec. To transformacja.
Jak pisze Alejandro Jodorowsky:
„Zranienie może stać się świętą raną – jeśli zdecydujesz się nią przejść świadomie.”
To właśnie jest Droga Serca. Od traumy do przebudzenia; bólu do prawdy. Od chaosu do sensu.
Medytacja: Spotkanie z Prawdą w Sobie
Przemyślenia i poranne refleksje zainspirowały mnie do zaproszenia was wgłąb poziomów świadomości Hawkinsa i symboliki uzdrawiających obrazów Jodorowskiego.

Kto się odważy? 😉 💖
Usiądź wygodnie. Zamknij oczy.
Weź spokojny wdech… i wydech.
Połóż dłoń na sercu.
Wyobraź sobie, że Twoje serce to święta przestrzeń.
Nie ma tam lęku. Nie ma osądów.
Jest tylko prawda. Cicha, miękka i pełna światła.
Zobacz siebie, takiego jakim jesteś – z całym bólem, z nadzieją, z tym, czego nie umiałaś/eś kiedyś wypowiedzieć.
Zobacz to wszystko… i pozwól temu być.
Powiedz sobie w myślach:
„Wszystko, co się wydarzyło, prowadzi mnie ku prawdzie.
Moje serce zna drogę.
Wybieram zaufać życiu – nawet jeśli nie rozumiem go jeszcze do końca.”
Zostań jeszcze chwilę z oddechem.
Z tą łagodną obecnością.
Z tą świadomością, że jesteś w drodze – Drodze Serca.
Jeśli ten tekst Cię poruszył – sięgnij po książkę:
📖 „Mój mąż, mój anioł” – to intymna opowieść o miłości, chorobie i uzdrawianiu. Ale przede wszystkim – o powrocie do siebie.
🔗 A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak ciało mówi językiem duszy – zajrzyj do zakładki Totalna Biologia na blogu Drogi Serca.
Z serca dla Ciebie ❤️
Lidka – SoulFree
Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



Mój drogi: Zatrzymaj się na moment…
Oto kilka pytań do refleksji:
I pamiętaj 🫀
„Cierpienie to nauczyciel, który nie ma litości, ale ma cel.” – Alejandro Jodorowsky