Kiedy Trauma Leczy się we Śnie | Droga Serca - Lidia Suberlak
Duchowość i świadomość

Kiedy Trauma Leczy się we Śnie

Czasem mam wrażenie, że moje traumy leczą się same – bez mojego świadomego udziału. Nie w rozmowach, nie w analizach, nie w nieustannym wracaniu do przeszłości. Leczy się wtedy, gdy śpię.

Sny jako uzdrawiająca przestrzeń

Sny stały się dla mnie przestrzenią cichej pracy, takiej, której nie muszę kontrolować, prowadzić ani rozumieć od razu. Jakby w nocy uruchamiała się inna inteligencja – głębsza, spokojniejsza, mądrzejsza niż moje dzienne „ja”. Nazywam ją Wyższą Jaźnią, choć równie dobrze można by powiedzieć: wewnętrzny porządek, Jaźń w sensie jungowskim, naturalna zdolność psychiki do samoregulacji. W tych snach nie dzieje się wszystko naraz. I to jest najważniejsze.

  • Nie ma zalewania.
  • Nie ma przemocy wobec siebie.

Pojawia się dokładnie tyle materiału, wiedzy, ile jestem w stanie unieść. Reszta czeka. Trauma nie krzyczy już: „zobacz mnie całą!”. Raczej mówi szeptem: „dziś tylko tyle, resztę zostaw”. Zauważyłam coś jeszcze. Moje sny się zmieniły. Kiedyś byłam w nich bez głosu. Sparaliżowana. Spóźniona. Zawsze o krok za wydarzeniem. Teraz coraz częściej reaguję. Widzę, że coś jest nie tak. Zauważam. Stawiam granicę. Sprzątam. Oczyszczam. Odzyskuję wpływ.

To nie są sny o walce z traumą. Wiecie… to sny o porządkowaniu. Jakby psychika przestała pytać: „dlaczego to się stało?”, a zaczęła mówić: „dobrze, teraz zobaczmy, co z tym zrobić, żebyś mogła znowu oddychać”. Bardzo porusza mnie to, że ta praca dzieje się bez wysiłku. Bez duchowej gimnastyki. Sen nie oczekuje ode mnie odwagi ani gotowości. On sam sprawdza, czy już jestem. Jeśli nie – wraca innym razem.

Jung pisał, że Jaźń wie. Wie, kiedy ego powinno się wycofać, a kiedy może uczestniczyć. W snach czuję dokładnie to: mądrą selekcję. Nic nie dzieje się za wcześnie. Nic nie zostaje pokazane „na siłę”. Myślę, że to jest moment, w którym trauma przestaje być wrogiem, a staje się informacją. Ciałem pamięci, które chce zostać wysłuchane, ale już nie domaga się uwagi krzykiem.

Trauma jako zapis doświadczenia

Trauma długo bywa traktowana jak intruz – coś, co przeszkadza, destabilizuje, burzy porządek. Coś, z czym trzeba walczyć albo co trzeba „naprawić”. Tymczasem z czasem zaczynam widzieć ją inaczej: nie jako błąd w systemie, lecz jako zapis doświadczenia, które kiedyś przekroczyło moje możliwości regulacji.

Trauma jest pamięcią ciała i psychiki z czasu, gdy zabrakło wsparcia, języka albo bezpiecznej relacji. Krzyk był jedyną formą komunikacji, na jaką mogła sobie wtedy pozwolić. Ale gdy pojawia się więcej zasobów – wewnętrznych i zewnętrznych – ten krzyk może ucichnąć. Nie dlatego, że został stłumiony, lecz dlatego, że wreszcie został usłyszany. W tym sensie leczenie nie polega na usuwaniu traumy. Polega na zmianie relacji z nią. Z relacji walki w relację dialogu, z przymusu w ciekawość. Z lęku w uważność.

Sny jako dialog

Sny są dla mnie jednym z najbardziej subtelnych języków tego dialogu. Pokazują obrazy zamiast definicji. Proponują symbole zamiast analiz. Sprawdzają granice zamiast je przekraczać. Dzięki temu trauma nie musi już wtargiwać w życie w najmniej odpowiednich momentach – dostaje swoją przestrzeń wtedy, gdy ciało jest bezpieczne.

Coraz bardziej ufam temu procesowi. Na jawie nie muszę wszystkiego rozumieć. Wystarczy, że nie przeszkadzam. Że dbam o regulację, o sen, o ciało. Że pozwalam sobie nie wiedzieć. Czasem po przebudzeniu czuję ulgę, choć nie pamiętam szczegółów snu. Jakby coś zostało uporządkowane poza moją świadomością. I myślę wtedy, że to właśnie tak wygląda prawdziwe leczenie: cicho, warstwami, bez spektaklu.

Nie każda trauma potrzebuje ciągłego grzebania. Nie każda rana chce być codziennie dotykana. Niektóre potrzebują bezpiecznej nocy i zgody na to, że wewnętrzna mądrość naprawdę istnieje.

A sny… sny wiedzą, co robią.

Kiedy mój mąż zmarł, obraziłam się na Boga, odwróciłam się. Szukając Go później na nowo, nie mogłam odnaleźć. Nie rozumiałam, dlaczego już Go nie czuję tak jak dawniej, gdy w kościele wyraźnie słyszałam Jego głos. Ten głos był wtedy brzmiący, dźwięczny, wyraźny – jak coś z zewnątrz, co przychodziło i prowadziło.

Dziś wiem, że On nie zniknął. Zmienił tylko język i sposób.

Nie mówi już do mnie głosem, który wypełnia przestrzeń. Mówi ciszej. Łagodniej. Delikatnie. Prowadzi mnie przez obrazy, symbole, sny. Pokazuje tylko tyle, ile jestem w stanie przyjąć. Cząstki, które nie wracają gwałtownie na swoje miejsce, ale bardzo powoli się przypominają – jakby same wiedziały, kiedy nadejść. I myślę, że właśnie tak działa uzdrawianie po stracie. Nie przez objawienie, ale przez subtelne znaki. Nie przez odpowiedzi, ale przez obecność. Taką, która nie narusza, nie zalewa, nie zmusza.

Bo… być może Boga – podobnie jak traumę – najpierw tracimy w hałasie, w chaosie życia. A odnajdujemy dopiero w ciszy. Może więc zamiast pytać siebie wciąż: „co jeszcze muszę z tą traumą zrobić?”, warto czasem zapytać inaczej: „czy potrafię już jej zaufać?”. Bo być może ona – w swojej najgłębszej warstwie – nie przyszła po to, by mnie zniszczyć, lecz po to, by zostać w końcu przyjęta do całości.

Może więc zamiast pytać siebie wciąż: „co jeszcze muszę z tą traumą zrobić?”, warto czasem zapytać inaczej: „czy potrafię już jej zaufać?”. Bo być może ona – nie przyszła po to, by mnie zniszczyć, lecz po to, by zostać w końcu przyjęta do całości.


Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Jestem nauczycielką życia, która pracuje w szkole i odważnie przeszła przez doświadczenie choroby oraz odejścia męża. Właśnie to otworzyło mnie na głębsze rozumienie emocji, totalnej biologii i wewnętrznej przemiany. - Piszę książki i bajki, które poruszają serce i budzą świadomość - bo wierzę, że słowa mają moc uzdrawiania. - Towarzyszę ludziom w odkrywaniu ich prawdziwej siły, w rozumieniu emocji i w budowaniu życia w zgodzie z sobą. Kocham lekkość, autentyczność i to, co płynie prosto z serca.

0 0 głosy
Jak oceniasz artykuł :)
Subskrybuj
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

1
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x