Rodzinne Projekcje: Jak Przeszłość Kształtuje Nasze Choroby?
Uzależnienie, które nie jest nasze – czy naprawdę nas nie dotyczy?
Uzależnienie to temat, który często kojarzymy z konkretną osobą – tym, kto pije, bierze, sięga po substancje, które rujnują jego zdrowie i życie. Ale co, jeśli uzależnienie jest obecne w rodzinie od pokoleń, choć nikt z nas nigdy nie sięgnął po kieliszek?
Czy organizm może pamiętać uzależnienie, choć my sami nigdy nie piliśmy? Czy wybieramy partnerów, którzy mają skłonności do nałogów, choć obiecywaliśmy sobie, że nas to nie spotka?
Wątroba, pamięć i ukryte schematy
Wysokie wskaźniki ALAT i ASPAT mogą sugerować problemy z wątrobą – organem, który nie tylko filtruje toksyny, ale, jak pokazują badania nad psychosomatyką, przechowuje też emocjonalne wspomnienia.
W mojej rodzinie to właśnie wątroba przypomniała o historii uzależnienia. Moja mama nigdy nie była uzależniona, ale jej ojciec – tak. Wysokie wyniki badań mogły być zapisem tej przeszłości, śladem trudnych doświadczeń, których nikt nigdy nie przepracował.
Ja sama również nieświadomie powieliłam ten schemat – weszłam w związek z uzależnionym mężczyzną. Mój ojciec również miał problem z alkoholem. I choć wydawało mi się, że chcę czegoś innego, wybrałam to, co znałam.
Dlaczego wybieramy znajome schematy?
Psychologia wyjaśnia to mechanizmem „bezpiecznej przeszłości”. To, co znamy z dzieciństwa – nawet jeśli było trudne – nasz umysł interpretuje jako bezpieczne. Bo umiemy się w tym poruszać. Wiemy, jak się bronić. Jak unikać najgorszego. Jak kontrolować sytuację.
Dzieci z rodzin, gdzie obecne było uzależnienie, często podświadomie wyczuwają ludzi o skłonnościach do nałogów. Nieświadomie lgną do nich, próbując – niczym w dzieciństwie – ratować, zmieniać, naprawiać.
I tu pojawia się największa pułapka: często mylimy to z miłością.
Uzależnienie od „ratowania”
Osoby wychowane w domach, gdzie panował nałóg, mają w sobie naturalny instynkt ratownika. To one w dzieciństwie przejmowały odpowiedzialność, dostosowywały się, uczyły się przewidywać zagrożenie.
W dorosłości przyciągają partnerów, którzy „potrzebują pomocy”. Czują misję, by uratować ukochanego, by być dla niego wsparciem, by udowodnić, że tym razem wszystko się uda.
Ale to nie miłość – to mechanizm przetrwania. Iluzja. Magia, która działa, dopóki nie zauważymy, że wciąż odgrywamy tę samą rolę.
Jak wyrwać się z tego schematu?
- Zrozumieć, że to nie Twoja wina – nieświadome wybory to nie świadoma decyzja. Ale możesz zacząć wybierać świadomie.
- Przyjrzeć się rodzinnej historii – jakie schematy powtarzają się w Twojej rodzinie? Co przejęłaś, choć nieświadomie?
- Zadać sobie pytanie: czy to miłość, czy potrzeba ratowania?
- Uświadomić sobie, że miłość nie wymaga poświęceń i naprawiania drugiej osoby.
Nowa droga – droga świadomego wyboru
Kochani! Nie musimy powielać losu rodziny. nie jesteśmy również skazani na daną chorobę. Możemy przerwać ten łańcuch. Możemy świadomie wybrać zdrową relację, w której nie musisz być opiekunką, terapeutką ani zbawicielką.
Bo prawdziwa miłość nie jest terapią, poświęceniem czy „kołem ratunkowym”. Prawdziwa relacja to wolność, bliskość i równowaga. Pytanie, czy jesteście gotowi porzucić przestarzały wzorzec i wybrać inaczej?
Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



[…] Z mojego doświadczenia – warto.Czasem największy postęp przychodzi, gdy się na chwilę zatrzymujemy. Nie gnamy. Nie szukamy. Tylko jesteśmy. I paradoksalnie – w tym zatrzymaniu zaczynamy jechać naprawdę. […]