Dlaczego PTSD Tak Trudno się Leczy?
Trauma jak tatuaż w mózgu
Philip Zimbardo, prekursor psychologii pisze, że zwykłe wspomnienia możemy łatwo nadpisywać – coś zapominamy, coś nowego się pojawia i staje się ważniejsze. Ale traumatyczne wspomnienia są inne. Naukowcy porównują je do tatuażu – raz zapisane, zostają „na zawsze” w psychice. To dlatego ktoś, kto przeżył wypadek, przemoc czy nagłe zagrożenie życia, często czuje, że jego przeszłość wciąż trwa, jakby nie chciała odejść.
Cały mózg w traumie
PTSD nie działa tylko w jednej części mózgu. Ono rozlewa się na różne obszary, które odpowiadają za:
- widok – obrazy zostają w korze wzrokowej,
- dźwięk – krzyk, huk, piski zapisują się w korze słuchowej,
- zapach – woń spalenizny czy perfum może nagle przywołać traumę,
- dotyk i ból – ciało pamięta napięcie mięśni czy zadaną ranę,
- emocje – system limbiczny wciąż reaguje paniką,
- myśli – kora przedczołowa powraca do obrazów i wspomnień, które powinny być już dawno zamknięte.
To sprawia, że trauma „przesiąka” wszystkie zmysły i obszary świadomości. Człowiek może czuć, że nosi w sobie ciężki plecak – pełen obrazów, zapachów, dźwięków i emocji, których nie da się odłożyć.

Mechanizm przetrwania, który zostaje na dłużej
Kiedy człowiek staje wobec zagrożenia życia, mózg automatycznie przełącza się w tryb przetrwania – tzw. tryb awaryjny. To oznacza, że działają głównie najbardziej prymitywne mechanizmy obronne: walcz, uciekaj albo zastygnij. W tej chwili kora przedczołowa – odpowiedzialna za logiczne myślenie i analizę – zostaje wyciszona. Dowodzenie przejmuje ciało migdałowate, które rejestruje zagrożenie i uruchamia alarm w całym organizmie.
To genialny system, bo pozwala w ułamku sekundy ocenić sytuację i podjąć decyzję, która ratuje życie. Problem pojawia się później.
Mózg nie tylko zapamiętuje, co się wydarzyło, ale też jak to przeżyliśmy – wszystkie szczegóły: obraz, dźwięk, zapach, odczucie bólu czy napięcia w ciele. Ten zapis jest wyjątkowo mocny, bo w chwili zagrożenia neurobiologia działa inaczej: wspomnienie zostaje zakodowane „na twardo”, tak byśmy nigdy nie zapomnieli i mogli unikać podobnych sytuacji w przyszłości.
Dla przodków miało to sens – jeśli ktoś raz spotkał dzikie zwierzę w danym miejscu, lepiej, żeby na zawsze miał w pamięci lęk i unikał tej okolicy. Ale dla współczesnego człowieka oznacza to, że wypadek samochodowy, przemoc czy wojna zostają z nim jak nieproszony pasażer, którego nie da się wysadzić.
I tu właśnie tkwi pułapka:
- mózg nie rozróżnia przeszłości od teraźniejszości,
- każdy bodziec podobny do tamtej sytuacji – zapach spalenizny, odgłos hamujących kół, krzyk – odpala alarm tak, jakby zagrożenie znów było realne,
- organizm reaguje identycznie: przyspieszony puls, pot, napięcie mięśni, panika.
W ten sposób trauma nie pozostaje jedynie wspomnieniem, ale staje się teraźniejszością, która wciąż wraca. To dlatego osoby z PTSD często mówią, że „ciągle żyją w tamtym momencie”. Są nadal uwięzieni w czasie. Pisałam o tym we wcześniejszym artykule.
Dlaczego tak trudno leczyć PTSD?
- Trauma zapisuje się wielopoziomowo – w ciele, zmysłach i emocjach.
- Wspomnienia są trwałe jak tatuaż – nie można ich tak po prostu „usunąć”.
- Atakują niespodziewanie, jakby były niezależne od naszej woli.
- Odbierają poczucie kontroli i zamykają osobę w przeszłości, która nie mija.
Kiedy czytam o tym, jak trauma zapisuje się w mózgu, rozumiem to jeszcze głębiej. Widzę, że osoby z PTSD nie „wymyślają sobie” swojego cierpienia ani nie mogą go po prostu „puścić”. Ich ciało i mózg wciąż reagują tak, jakby dramat trwał. To daje mi jeszcze więcej czułości i wyrozumiałości wobec siebie i innych – bo czasem nie wystarczy „chcieć zapomnieć”. Potrzeba cierpliwości, terapii, wsparcia i zrozumienia.
Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



Kiedy czytam o tym, jak trauma zapisuje się w mózgu, rozumiem jeszcze głębiej, że osoby z PTSD nie „wymyślają sobie” swojego cierpienia ani nie mogą go po prostu „puścić”. Ich ciało i mózg wciąż reagują tak, jakby dramat trwał. To daje mi jeszcze więcej czułości i wyrozumiałości wobec siebie i innych – bo czasem nie wystarczy „chcieć zapomnieć”. Potrzeba cierpliwości, terapii, wsparcia i zrozumienia.