Duch Mężczyzn Twoich Przodków – jak Wpływa na Twoje Wybory Miłosne?
Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego przyciągasz określony typ mężczyzn? Co sprawia, że niektóre relacje wydają się głębokie, niemal przeznaczone – mimo że bywają bolesne? Być może to głos Ducha rodowego, który prowadzi Cię ku uzdrowieniu Twojej historii.
Męska energia, której brakowało w pokoleniach
Kiedy mój mąż, po chwilowej poprawie zdrowia, zdecydował się wyprowadzić z naszego wspólnego domu i wrócić do rodziny, czułam smutek i pustkę. Zadręczałam się pytaniami: Czy zrobiłam wszystko, co mogłam? Czy okazałam mu dość miłości?
Za każdym razem, gdy pojawiał się ponownie – choćby tylko po to, by zabrać córki – mieszkanie nagle nabierało innego rytmu. Jego obecność porządkowała przestrzeń. Czułam się „u siebie”.
Dopiero po czasie zrozumiałam, że to nie chodziło wyłącznie o jego osobę. To, co czułam, było obecnością męskiej energii, której w moim domu – i w domach kobiet mojego rodu – zawsze brakowało.
Mężczyzna jak lustro Twoich korzeni
Bywa, że spotykasz mężczyznę i od razu czujesz głęboką więź. Jakbyście znali się od zawsze. Jego spojrzenie, dotyk, myśl o nim – wszystko to koi i przyciąga.
Mówisz: on mnie dopełnia.
Ale czy na pewno?
Tak naprawdę… on jest darem Ducha mężczyzn twoich przodków. Niesie w sobie historie partnerów, ojców, dziadków. Ich siłę i ich cienie. I choć to ty wybierasz – często przyciągasz to, co masz uzdrowić.
Co Cię pociąga, a co Cię woła do uzdrowienia?
Widzisz w nim potencjał, który rezonuje z Twoimi pragnieniami. Ale czasem ta siła przybiera formę destrukcyjną: przemoc, chłód, dominacja. Zamiast czułości – pojawia się fascynacja niebezpieczeństwem. To nie zawsze znaczy, że jesteś „naiwna” czy „uzależniona od toksycznych relacji”.
To znaczy, że ta część twojego rodu woła o uwagę.
Bo ta niszczycielska energia to często nieumiejętnie wyrażona odwaga, siła twórcza za zasłoną lęku i gniewu.
To, co pociąga – bywa przebrane za karmę. Ale może być impulsem do odzyskania siebie.
Czy naprawdę musisz „doświadczać”, by uzdrowić?
Dzięki głębokiej pracy ze sobą zrozumiałam coś kluczowego:
Nie muszę już wchodzić w raniące relacje, by rozpoznać swoje wzorce.
Nie muszę się zgadzać na przemoc, by uczyć się miłości do siebie. Nie muszę „odpracowywać” karmy przez kolejne dramaty.
Mogę zobaczyć, zrozumieć i odpuścić.
Mogę uznać przodków, podziękować im za drogę i… wybrać inaczej.
Wszystko, czego szukałaś – już w sobie masz
Pewnego wieczoru, po latach refleksji i ciszy, dotarła do mnie prawda:
Mężczyzna, którego pokochałam, był lustrem tego, czego brakowało mi w sobie.
Jego obecność przypomniała mi o mojej własnej sile, o dojrzałej, łagodnej męskości, która czekała, aż ją przyjmę – nie na zewnątrz, ale w sobie.
Droga Serca: wybieraj z miejsca pełni, nie z tęsknoty
Gdy patrzysz na swoje relacje – przeszłe i obecne – z poziomu serca, widzisz więcej. Nie tylko ból, ale też drogowskazy. Nie tylko zawiedzione nadzieje, ale też Twoją odwagę.
To, co przyciągałaś, miało cię obudzić.
Teraz możesz już wybierać z miejsca pełni – nie z lęku, nie z braku.
Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.


