Spotkanie ze Śmiercią – o Odnajdywaniu Swojego Celu
Czasem życie zatrzymuje nas gwałtownie. Nie zawsze jest to wypadek czy wielka tragedia. Czasem to moment wewnętrznego przesilenia – chwila, w której znużenie staje się tak gęste, że nic już nie widać. Taki właśnie moment zdarzył się i mnie.
Chcę się z Tobą, Drogi Czytelniku, podzielić czymś bardzo osobistym. To opowieść nie tylko o śmierci rozumianej dosłownie, ale o tych wszystkich drobnych śmierciach, które składają się na nasze życie.
Śmierć bywa też nauczycielem
W moim rodzie śmierć była obecna od zawsze. Przedwczesne zgony, nieoczekiwane rozstania, cierpienie, które trudno ubrać w słowa. Moja mama – kobieta o niesamowitej sile – wielokrotnie towarzyszyła innym w ich ostatnich chwilach. Niosła im spokój.
Myślałam, że mnie to ominie. Że śmierć będzie trzymać się z daleka. Ale życie miało inne plany.
Przyszło mi zmierzyć się z nią z bliska – nie tylko wtedy, gdy odchodzili moi bliscy, ale też wtedy, gdy sama stanęłam nad krawędzią.
Był wieczór, byłam wyczerpana po pracy. Marzyłam tylko o śnie, o zapomnieniu, ale czułam też głębokie znużenie życiem. W mojej głowie pojawiła się myśl, by po prostu odejść – odejść gdzieś, gdzie wszystko przestaje boleć. I wtedy, zanim jeszcze zasnęłam, zobaczyłam coś niezwykłego. W mojej wyobraźni pojawiła się twarz – wielka, wyrazista twarz kobiety. Spojrzała na mnie i stanowczo powiedziała: „To nie Twój czas!”. Jej słowa były jak rozkaz, jak przypomnienie, że życie jeszcze nie skończyło dla mnie swojej lekcji.
I wiedziałam, że to prawda.
Prawdziwa lekcja – zacząć żyć naprawdę
To doświadczenie uświadomiło mi, że największym lękiem nie była dla mnie śmierć sama w sobie, ale to, że odejdę niespełniona. Że nie zrealizuję tego, po co tu przyszłam. Że moja dusza odejdzie z niedosytem, z poczuciem niespełnionego przeznaczenia.
Zaczęłam dostrzegać, że śmierć to nie tylko koniec. To także symboliczna granica, którą przekraczamy codziennie:
– kiedy kończy się jakaś relacja,
– gdy upadają nasze iluzje,
– kiedy musimy puścić to, co już nam nie służy.
I właśnie w tych „małych śmierciach” zaczęłam widzieć zaproszenie do życia.
Czy Twoje przeznaczenie Cię woła?
Z tych przemyśleń powstał mój e-book – nie jako poradnik z gotowymi rozwiązaniami, ale jako przestrzeń do refleksji.
To zaproszenie, byś zatrzymała się i zadała sobie pytanie:
– Czy żyję tak, jak naprawdę chcę?
– Czy czuję się spełniona?
– Co dla mnie znaczy „mieć cel”?
Bo przeznaczenie to nie coś wielkiego i odległego. To nie cel na końcu drogi. To sposób, w jaki wstajesz rano z łóżka, jak patrzysz na siebie w lustrze, jak mówisz do bliskich, jak wybierasz – świadomie lub nie – w codzienności.
Śmierć jako lustro – by lepiej zobaczyć życie
Mam nadzieję, że ten tekst – i e-book, jeśli po niego sięgniesz – będą dla ciebie lustrem. Może zobaczysz w nim swoje tęsknoty. Może lęki. A może przypomnisz sobie, że wciąż możesz wybierać – i że twoje życie jest ważne.
Być może spotkasz się też ze Śmiercią. Ale nie po to, by się bać.
Po to, by zrozumieć, jak bardzo warto żyć.
Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



Ciekawa jestem, jak Ty przeżywasz temat śmierci – tej dosłownej i tej symbolicznej, codziennej. Czy też czujesz, że najgłębszym lękiem bywa nie odejście, ale życie niespełnione?
Z serca dziękuję, że jesteś 🖤