My i Nasze Dorosłe Dzieci
Niedorośli rodzice i brak instrukcji życia
Również my, ich niedorośli rodzice.
Dzisiaj opowiem Ci głębiej o tym jak to nasze cudowne, kochane dzieci wchodzą w swoje, a właściwie to w TWOJE, życiowe role. Przychodzą zawalczyć o to, co MY niedorośli rodzice przegapiliśmy, ominęliśmy, bądź za głęboko schowaliśmy.
Nikt nam nie daje wskazówek jak żyć, którędy iść i jak nie popełniać błędów. Tak samo nikt nie daje nam instrukcji jak wychowywać dzieci, jak wyglądać powinno rodzicielskie wsparcie. Kiedy z odwagą i intuicją iść tam, gdzie nikt inny wcześniej nie dotarł, by żyło się lepiej. Często wymaga się od nas standardowych decyzji i wpycha w coraz to bardziej ciasne schematy. Tak, byśmy się w tym nie mało pogubili, a wręcz podusili – bo tak należy, bo tak się robi, a tego się absolutnie nie robi bo nie wypada.
Traumy rodziców w polu dzieci
Czy gdyby ktoś wyraźnie zaznaczył Ci, że Twoje traumy bezpośrednio wpływają na życie
i rozwój Twojego dziecka – to dałoby Ci wystarczająco sił i odwagi by te traumy poodkrywać, uświadomić i prawdziwie przepracować ? Odkąd jestem mamą, zupełnie inaczej patrzę na – siebie. Na to co boli i szarpie. Szukam – często latami! – gdzie jest prawdziwe źródło – często sprytnie się chowa pod „płaszczykiem” tego co TU I TERAZ. Chociaż ogrom pracy za mną, jeszcze wiele przede mną! W pokorze podchodzę do tego tematu, by przypadkiem z pozycji ego, coś nie skryło się głębiej, by za parę lat nie przekosiło 2-5x mocniej. Finalnie i tak NIKT nieda gwarancji, że od tego się uchronię. Mimo wszystko z pozycji rodzicielki wchodzę w tryb turbomobilizacji i próbuję dokładnie tyle ile prób przychodzi i testów, by NAM żyło się lepiej.
Mała walka o Ciebie – by WAM żyło się lepiej.
Krystian, lat 3
„Mam problem z synem. Noc, w noc – co noc śpi niespokojnie, rano budzi mnie krzykiem, bije i płacze. Pierwsze minuty poranka są traumatyczne dla całego domu.”
Droga Mamo, co Tobą tak szarpie? Wiesz, że dziecię do 6 roku życia jest bezpośrednio
w polu swojej mamy? Większość problemów z dzieckiem, ma ściśle powiązanie z polem mamy. Tak oto Barbarka weszła w pięknie trudny proces podróży do głębi tego co szarpie. O ile irytacja i niedospanie wpływa na reakcje rodzica – o tyle nie zawsze rodzic właściwe odkryje dlaczego noc w noc, co noc dzieje się mała walka – o Ciebie mamo, by Wam obojgu żyło się lepiej.
Gdy „fajnie” przykrywa blaski
Wiesz, w moim życiu wszystko jest pięknie, łagodnie i spokojnie – tyle już przepracowałam, że teraz powinnam się tylko cieszyć.
- A jednak zadowolenie jest za małe.
- A jednak z pozoru „fajnie”, nie daje 100% satysfakcji
- Jednak z jakiegoś powodu wciąż szukasz „przyczyny”
Przyczyny, że tak fajnie? Czy może przyczyny deficytu, który rośnie i rośnie, aż wybucha np. Przy pomocy dziecka.
Dzieci są w polu rodziców i lojalnie pomagają im odkryć drogę do uświadomienia i przepracowania – by wam żyło się lepiej, Wam.
Cudowna kobieta, która stanęła w drzwiach mojego gabinetu – brzmiała jak mała, grzeczna dziewczynka. Grzeczna – bo tak trzeba. Grzeczna – bo nie było przyzwolenia na inaczej. GrzeSZNA, gdy dorośli nie widzieli, by choć trochę upuścić tego gniewu. Jednak w ukryciu i w strachu nieda się wypuścić wielu głębokich ładunków, które należy tłumić. A one sobie tak po cichu odkładają się w pamięci rodowej, w pamięci dna, w pamięci podświadomej i wielu innych miejscach – układach, narządach.
Gdy Twoje ego sprytnie znajduje kolejne miejsca w Twojej przestrzeni by to wszystko wygodnie ukryć, nagle z pomocą przychodzą Ci bliscy z zewnątrz – dzieci, zwierzęta, partnerzy i tak dalej, i tak dalej…
Po sesji dodałam, że to co zostało ruszone, układać się jeszcze będzie 2 tygodnie. Nie mówiłam, że to będzie lekkie i przyjemne. Takie w tym przypadku nie miało być. Grzeczne z konieczności nagle odkryją, że wcale nie jest „fajnie”, pomimo że nic zbytnio się nie zmieniło. To już jest eureka i coś totalnie innego. Nagle latami odcięty od właściwego doświadczania emocji i traum organizm dopuszcza do siebie ich odczuwanie. Nagle potrafi poczuć i doświadczyć i tutaj pojawia się chęć organizmu by to przepracować. Klik! To ten właściwy moment, którego po omacku szukamy nieraz latami!
Skoro organizm już odkrył, że nie musi ukrywać się za maską fajnie – czas na pooglądanie reszty tego co ukryte od środka.
Często po pierwszym spotkaniu pojawiają się nieme pytania o efekty, oczekiwania różnorakie. Powiem Ci droga osobo, odkąd zaczęłam pracę – ona trwa non stop- czasem już myślę, że nie mam siły na więcej i proszę tam do góry by dali odpocząć. Gdy jesteś gotów – rozwój trwa – tyle ile jesteś w stanie odkryć i przepracować – to jeden, nieprzerwalny proces, który płynie często wręcz jedno po drugim. Do „gabinetu” wnosimy X lat – co jeśli do przepracowania będziemy mieli kolejne X + X ?
Grzeczna czy grzeSZNA? Ukryty gniew i pamięć rodowa
„Do gabinetu”… absolutnie to nie jest jedyne miejsce, gdzie masz pracować – ja Ciebie dziś zachęcam byś stworzył/a swój własny gabinet – bo żadna terapia nie załatwi za Ciebie Twojej roboty. Obserwuję Was, a przede wszystkim siebie i powiem Ci, że raptem 30% może to TO co wnosi zewnętrzny „gabinet”! Cała reszta ! To Twoje!

Kiedy bunt zachęca do zmiany spojrzenia
Zosia, 9 lat
– Małgosia, wierzysz w kamienie?
– Oczywiście.
– Zamówiłam swojej córce kilka.
– Czy między innymi turmalin?
-Tak, skąd wiedziałaś ?
– Przed kim chcesz ją ochronić?
– Koleżanka z klasy się na nią uwzięła, wyżywa się na niej przy wszystkich.
– Co Ty na to?
– Najchętniej bym jej coś tym kamieniem….
– A może to właśnie tej koleżance należałoby ten kamień podarować. Co ją tak szarpie?
– Jej rodzice się rozwodzą.
To bardzo trudna historia być w przestrzeni rodziny, która się rozpada. Gdy dwoje najważniejszych ludzi wchodzi w pole walki i rozstania. Gdzie płynie dużo emocji z płaszczyzny deficytów, a brak zasobów. Tu nie chodzi o to by okazać słabość przy toksycznych zachowaniach, lecz by znaleźć siłę wyjść ponad trudną historię, która nas spotyka. By mimo wszystko wyciągnąć rękę i dać w dane miejsce zasoby z pola serca. Ktoś, ten kto ma w sobie większą siłę i odwagę, powinien stanąć ponad tą trudną sytuację i aktywować swoją wewnętrzną moc by uzdrowić – nie tylko swoją przestrzeń. Dać głębiej. Tak by było najlepiej dla wszystkich. Jak to mówi moja babcia – ktoś powinien być mądrzejszy i „ustąpić”, ale czy to aby na pewno chodzi o „ustąpienie”? Zawsze jest coś głębiej.
– Oh, w sumie masz rację. Na takie rozwiązanie nigdy bym nie wpadła.
– A co o tym wszystkim myślisz? Każda myśl płynie w to pole. Możesz je zasilać, bądź niszczyć. Pomyśl sobie o tej rodzinie ciepło. Wyślij im mentalnie informację by spróbowali dojść do porozumienia dla dobra przestrzeni rodziny, którą będą zawsze. Tym samym polem nasyć przestrzeń swojej rodziny, wdzięczna, że to nie Twoje problemy. Twoja lekcja to reakcja na konflikt – napięcie tworzy napięcie – to normalne. Spróbuj się nie dać. Spróbuj zareagować z pozycji zasobów – może ta mała dziewczynka woła by ktoś silniejszy z zewnątrz rodziny przybył i dosilił jej pole, skoro jej rodzice się pogubili? Chyba właśnie poprzez Twoją córkę, poczuła, że to możesz być Ty.
– Spróbuję!
Inny – przede wszystkim dla najbliższych
Tomek, 11 lat
– On od zawsze był inny
– Inny, czyli jaki?
– Wrażliwy. Zainteresowany wszystkim tylko nie tym co chłopcy w jego wieku.
– Jaki jest problem?
– Dzieci się z niego śmieją, nie chcą się z nim bawić, mówią o nim przykre rzeczy
Kluczowe jest odkryć jak naprawdę traktują i widzą Tomka jego najbliżsi.
Czy rodzina szanuje i akceptuje dziecko takim jakim jest naprawdę. Pogodzić się z tym jakie dziecko jest – to zupełnie co innego, niż prawdziwie je zauważyć.
Widzę Cię. Widzę jaki jesteś – jakie są Twoje zalety, a jakie są wady. Rodzic często może traktować unikalność swojego dziecka jako coś złego, coś co odbiega od powszechnych “standardów” społecznych, tym samym wtłaczając i przytłaczając je swoim kątem widzenia. Wciskając w ciasne pudełko nie jego deficytu. Jedyne czego dziecko od nas potrzebuje w takim momencie to akceptacja i miłowanie w równowadze obu jego części – tej ciemniej i niewygodnej przede wszystkim.
Oczywiście to naturalne, że boimy się o dobro naszego dziecka.
Naturalne, że chcielibyśmy dla niego jak najlepiej.
Że fajnie byłoby przejść przez dzieciństwo i dorastanie lekko i bezproblemowo.
Życie pisze różne scenariusze, a nasze dzieci najwięcej mówią o nas samych.
Kochający rodzic, to nie jest równoznaczne: rodzic widzący dziecko w pełnej okazałości. Kochający rodzic to absolutnie nie znaczy rodzic akceptujący. A te 2 płaszczyzny obok miłowania to minimum o jakie mały człowiek prosi schodząc tu na ziemię!
Umiesz pokochać wyjątkowość swojego dziecka?
Nie wtedy, gdy jest geniuszem, ani gdy jest anielsko grzeczne.
Nie wtedy gdy lubi to co jego mama, albo jest tak samo dobry w X jak jego tata.
A wtedy, gdy jako chłopiec bawi się lalkami.
Jako dziewczynka woli spędzać samotnie czas na budowaniu klocków.
Jako jedyna osoba w rodzinie interesuje się czymś totalnie oderwanym od tego, co lubi reszta domowników – mimo, że może to budzić wstręt – pamiętaj ten WSTRĘT nie jest jego.
Nie wciskaj go tam, gdzie „Twoje”.
Pozwól by płynęło swoim własnym prądem. By chodziło swoimi własnymi ścieżkami. By uczyło się na swoich własnych błędach. Wtedy najbardziej pokazuj, że jesteś dla niego – dla niego, takim jaki jest!
Gdy jest grube, a rodzice wcale lub słabsze w nauce i żadne korepetycje nie pomagają.
Gdy jest przeładowane różnymi negatywnymi emocjami i trudno z nim się komunikuje.
Pokaż, że cokolwiek by się nie działo Ty jesteś jego ostoją, jego siłą i ile wiatru by nie należało w to wtłoczyć to jego skrzydła to wszystko udźwigną bo je WIDZISZ i je ZASILASZ
Wtedy drogi rodzicu to wymagająca lekcja, która nie bez przyczyny pojawiła się właśnie w Twoim rodzie. Może to kolejna taka historia?
Widzę Cię. Szanuję, akceptuję i kocham to jakim człowiekiem jesteś w pełnej swojej okazałości.
Jestem tu by Cię wspierać – na tyle, na ile potrzebujesz mojego wsparcia.
Konflikty i koktajl emocji w przestrzeni dzieci
Im dalej „w las” tym może ich być więcej i poważniej. Pamiętaj: co chatka, to zagadka. Dzieci wnoszą w przestrzeń relacji z rówieśnikami to, czym podświadomie są w domu karmione. Dochodzi do tego sposób w jaki podchodzą do przestrzeni klasy nauczyciele, specjaliści i inne osoby trzecie. Tak czasem może się z tego stworzyć niezły koktajl różnych emocji, problemów i wydarzeń, które skutkują konfrontowaniem się przeciwnych sobie stron.
Moja sprawdzona rada to mentalne wzmacnianie sytuacji. Zanim dojdzie do konfrontacji, stwórz to wydarzenie w swojej wyobraźni. Umieść w nim przede wszystkim siebie – spokojną, obecną i pełną zaufania. Nie bez powodu jesteś częścią tej historii. Zadaj sobie pytania: Jaka to dla mnie lekcja? Jaka jest moja rola? Dlaczego teraz i dlaczego właśnie mnie to spotyka?
Cokolwiek się wydarzy, niech stanie się tak, aby było najlepiej dla wszystkich. Gdy Twoje serce wysyła taką intencję, rozświetlasz całą sytuację i wszystkich jej uczestników. Może się okazać, że konflikt po prostu się rozpuści, a każdy wyjdzie z niego silniejszy i bogatszy w doświadczenie. To tak, jakby ktoś po cichu doładował całość nową, jasną energią – dla wszystkich, bez wyjątku.
Bunt, gdy trzeba chwilę spokoju, by dowibrować.
Adam, 13 lat
– Potrzebuję byś popracowała z moim synem.
– Co się dzieje?
– Odsunął się od nas, często nas unika, a gdy wspólnie spędzamy czas jest opryskliwy, obrażony i niechętny.
Wchodząc w głąb pola tego chłopca zobaczyłam jak nagle przeskakuje z etapu chłopca w etap nastolatka. Jak nagle stan jego organizmu się zmienia i wewnątrz kumuluje się za dużo wszystkiego, a niema na to jeszcze rozwiniętej przestrzeni w ciele fizycznym. Zobaczyłam dosłownie jak jeszcze chłopięce ciało, dostaje miksturę energetyczną już przeznaczoną dla młodzieńca. Organizm zwyczajnie potrzebuje jeszcze chwilę się dostroić i dowibrować.
– Jak mu pomóc?
– Bądź. Wtedy kiedy potrzebuje. Bądź gotowa. Zaakceptuj proces. Pozwól mu na to – to jego pierwsze kroki dalej niż w Waszym polu. To pierwsze ważne kroki, jakie samodzielnie ma postawić kreując swoje własne pole. Bądź, ale daj mu też przestrzeń by sam się w sobie poukładał. I obserwuj
Kilka dni później…
– I jak?
– Jest lepiej. Zaczął się do nas odzywać. Wróciły też przytulasy.
Nikt nie mówił że będzie „łatwo”. To co trudne, często jest tym co dla nas niezbędne, by się rozwijać. To taki bodziec by zacząć patrzeć szerzej i głębiej.
Drogi rodzicu – najlepsze co możesz zrobić dla swojego dziecka – to zaopiekowanie się sobą przede wszystkim. Im więcej przetransformujesz swoich deficytów, tym więcej zasobów dasz swoim dzieciom.
Motywujące, prawda?
Wszelkie powyższe opisy powstały w efekcie pracy, obserwacji i komunikacji z osobami, które trafiły do mnie w potrzebie. Imiona i inne drobiazgi zostały zmienione, by każdy czuł się komfortowo. Każdy organizm jest inny. Każda historia ma swoje własne źródła. Jestem pewna, że jeżeli coś ma z Tobą zarezonować to poczujesz tą informację od razu.
Z pozdrowieniami 💖
MK.Anielska
Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



Czytając ten artykuł, mam w sobie ogromne poczucie wdzięczności. Niejeden raz przekonałam się, że kiedy doładowuję sytuację spokojem i intencją dobra, w mojej pracy z dziećmi, w domu, ona naprawdę zmienia swój bieg. Czasem coś, co zapowiadało się jak trudna konfrontacja, nagle łagodnieje, jakby rozpuszczało się w świetle. Wtedy czuję, że to nie magia, tylko moc serca, którą każdy z nas nosi w sobie 💖