Męskość i Seksualność Dziś – co Naprawdę Znaczy być Mężczyzną?
Czy dziś, w czasach chaosu ról i tożsamości, dobrze jest być mężczyzną? To pytanie, które coraz częściej powraca – nie tylko w psychologii, ale i w biologii, duchowości, w ciele. W podejściu Recall Healing patrzymy nie przez pryzmat etykiet czy społecznych oczekiwań, lecz przez biologię – czyli to, co pierwotne, zakodowane w nas od tysięcy lat.
Mężczyzna w biologii – strażnik życia
Z punktu widzenia biologii męskość to nie idea, ale funkcja. Rolą mężczyzny jest zapewnienie przetrwania gatunku – zabezpieczenie terytorium, bezpieczeństwa, domu, czyli wszystkiego, co pozwala kobiecie poczuć się spokojnie i gotowo wejść w reprodukcję. Penis, tak jak mówi Gilbert Renaud, nie jest jedynie narzędziem przyjemności, ale symbolem kreatywności, życia, działania i kontynuacji rodu.
Wszystko, co mężczyzna robi, zakorzenione jest w jego biologicznym celu – ochronie, zapewnieniu bytu i kontynuacji. Jednak dziś ta pierwotna funkcja często gubi się w świecie, w którym męskość bywa oceniana, mylona z agresją lub wrażliwością, od której oczekuje się niemożliwego.
Projekt rodzicielski – ojciec, matka i ich zapis w synu
Każdy mężczyzna nosi w sobie projekt emocjonalny rodziców – to, co działo się między mamą i tatą w czasie jego poczęcia i dzieciństwa. Jeśli ojciec był obecny, wspierający i kochający, syn w dorosłym życiu łatwiej stanie się mężczyzną, który wspiera kobietę. Jeśli jednak ojciec był nieobecny, przemocowy lub zdradzał – syn może nieświadomie powielać te wzorce lub buntować się przeciw nim, odcinając się od własnej męskości.
Podobnie jest z obrazem matki. Matka to pierwsza kobieta, z którą mężczyzna wchodzi w relację. Jej postawa wobec życia, wobec mężczyzn i wobec samej siebie zapisuje się w jego podświadomości jak program. Dlatego tak wielu dorosłych mężczyzn wciąż – mimo wieku – „dzwoni do mamy” nie tylko w sensie dosłownym, ale emocjonalnym. Szukają w kobietach matki, opiekunki, uzdrowicielki ran, których ona nie zadała, ale których ślad wciąż w nim żyje.
Archetyp matki – największy wpływ na męskość
Carl Gustav Jung mówił, że archetyp matki to najsilniejszy archetyp w naszej psychice. Zawiera w sobie ciepło, karmienie, bezpieczeństwo i poczucie pochodzenia. Ale jeśli ten obraz jest zniekształcony – jeśli matka była chłodna, krytyczna, nadopiekuńcza lub udręczona – mężczyzna dorasta z wewnętrznym głosem, który mówi:
„Musisz zasługiwać na miłość.”
„Nie wolno ci być sobą.”
„Twoje granice to egoizm.”
I wtedy nawet w dorosłej relacji ten wewnętrzny głos prowadzi jego wybory. Nieświadomie oczekuje od kobiety, że go „uratowała” – że będzie tą, która da spokój, którego nie dostał od matki. A gdy ona nie spełni tej roli – czuje się odrzucony. Nie przez nią, ale przez dawny cień przeszłości.
Uzdrowienie – czyli odcięcie pępowiny emocjonalnej
Uzdrowienie nie polega na obwinianiu matki. Chodzi o rozpoznanie obrazu, który żyje w nas.
Kiedy go widzisz, możesz go uzdrowić – odciąć emocjonalną pępowinę, która wiąże Cię z dawnym wzorcem, i po raz pierwszy zobaczyć kobietę w swojej obecności taką, jaka jest. To moment, w którym mężczyzna spotyka się z prawdziwą kobiecością, a nie ze wspomnieniem matki. To też moment, gdy może wreszcie poczuć własną moc, nie jako kontrolę czy dominację, ale jako obecność, sprawczość i zakorzenienie w życiu.
Lojalność wobec przodków – niewidzialna siła, która trzyma w miejscu

Jak zauważa Renaud, wielu mężczyzn – i kobiet – nieświadomie nosi lojalność wobec przodków. To cicha obietnica: „Będę cierpiał jak wy, żeby was nie zdradzić.” Dla pokoleń powojennych szczęście bywało wręcz zakazane. Stąd częste konflikty emocjonalne, które ciało zapisuje w chorobach – na przykład w problemach z prostatą, kiedy mężczyzna nosi w sobie ból kobiet swojego rodu, ich zranienie przez mężczyzn. Uzdrowienie zaczyna się wtedy, gdy mężczyzna pozwala sobie być inny niż jego przodkowie. Nie musi nieść ich bólu, by ich kochać ani walczyć z kobietą, by być mężczyzną. Nie musi udowadniać swojej męskości, by ją czuć.
Męskość dziś – powrót do źródła
Współczesny mężczyzna często stoi w rozkroku między dwiema skrajnościami – brutalną siłą a duchową bezradnością. Jednak prawdziwa męskość nie polega ani na jednym, ani na drugim.
To świadomość własnej natury, zakorzenienie w ciele, w działaniu, w obecności.
To zdolność do ochrony bez przemocy i do miłości bez utraty siebie.
Dziś męskość potrzebuje nie tyle rewolucji, co powrotu do prawdy biologii i ducha – do integracji siły i czułości, działania i wrażliwości, ojca i matki w jednym sercu. Bo kiedy mężczyzna uzdrawia obraz matki w sobie – rodzi się w nim prawdziwy mężczyzna.
Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



Coraz częściej słyszę, że mężczyznom trudno dziś odnaleźć się w świecie, który gubi znaczenie słowa męskość. A przecież prawdziwa siła nie ma nic wspólnego z dominacją. To obecność, działanie i zakorzenienie w życiu. Gilbert Renaud mówi, że mężczyzna może naprawdę spotkać kobietę dopiero wtedy, gdy uzdrowi w sobie obraz matki. To nie jest łatwe, ale prowadzi do wolności – tej, która pozwala być sobą w relacji a nie zaś kopią przeszłości.