
Wątroba – Konflikt Wewnętrzny Zapisany w Emocjach i Ciele
Choroby według Totalnej Biologii
Nie ma przypadków we wszechświecie. Jest za to idealny plan, który wypełniamy. Idealny dla rozwoju, wzrostu, kształtowania swej istoty. Na realizację tego planu masz wpływ jedynie Ty sama/sam, pozostając w kontakcie z innymi, którzy wspierają Cię na drodze wypełniania tego projektu, z którym z chwilą pierwszego oddechu pojawiłaś się na świecie.
Niech ten wstęp posłuży do tego, by odwołać się do pasma synchroniczności, jakie zachodzą u każdego z nas. W moim doskonałym planie spotykam ludzi, którzy borykają się z wieloma dolegliwościami. Jedną z nich jest problem z wątrobą: nowotwór, marskość, stłuszczenie, WZW.
Totalna biologia – choć wymaga sporego wglądu w swe myśli, uczucia i odczucia – należy do mojej ulubionej dziedziny przywracania zdrowia i harmonii w ciele. Choć wielu uznaje ją za wątpliwą, pozbawioną fundamentalnych badań naukowych, to sukcesy, jakie wielu chorych odnosi są spektakularne, doświadczone i widoczne.
Przy stosowaniu narzędzi Totalnej Biologii, dobrze jest zrozumieć funkcję, jaką pełni konkretny narząd w naszym ciele. Zachwycam się każdego dnia precyzją komórek i niezwykłą mądrością naszego ciała, które otrzymaliśmy po to, by służyło nam do jak najlepszego wypełnienia naszego boskiego planu. Powinnością naszą i zaszczytem wręcz jest być mistrzem i stwórcą tego wszystkiego, co dzięku niemu możemu uczynić… dla siebie i bliskich. Tylko dbając o nie w duchu miłości i szacunku do niego – do uznawania jego granic – możemy nieść tę miłość ludziom, których mamy wspierać i służyć im.
Funkcja wątroby

Wątroba jako nasza opiekunka… Stoi na straży wewnętrznego świata. Przyjmuje wszystko, co do nas trafia: nie tylko jedzenie, ale i emocje, napięcia, doświadczenia… Bo pamiętajmy, że karmimy się nie tylko tym, co widoczne, ale i każdą formą energii. To ona z niezwykłą cierpliwością stara się tę energię uporządkować, oczyścić, przemienić w coś, co może nam służyć. Wątroba bierze, przyjmuje i robi to, co potrafi najlepiej – przekształca chaos w równowagę. Jest niesamowitym alchemikiem. Zamienia to, co ciężkie, w lekkie. Co zbędne – w coś, co można uwolnić. To, co trudne – w coś, co nasze ciało jeszcze potrafi przyjąć.
Ale gdy tego, co przyjęliśmy jest za dużo… gdy zbiera w sobie nadmiar – toksyn, napięć, niewypowiedzianych emocji, złości, której nie przepuściliśmy, zaczyna niepostrzeżenie wołać o uwagę. A gdy nie posłuchamy ostrzeżeń… zaczyna krzyczeć… bólem, uczuciem ciężaru, kłuciem i wreszcie swą wielkością. Zmęczona „mówi”: zauważ i daj odpocząć. Bo wątroba kocha przepływ. Kocha ruch, lekkość, przestrzeń.
A co gdyby jej nie było… nasze ciało szybko pogubiłoby się w tym wszystkim, co do niego dociera. Zabrakłoby tej mądrej siły, która oddziela to, co odżywia od tego, co obciąża. Zabrakłoby kogoś, kto dzień i noc porządkuje nasz wewnętrzny świat – często wtedy, gdy śpimy, nieświadomi, że ktoś właśnie troszczy się o nasze życie.
Wątroba to też symbol granic. Tego, ile jesteśmy w stanie przyjąć i kiedy trzeba powiedzieć stanowcze NIE. Stąd słowem kluczowym dla jej bólu, ciężaru jest „BRAK SZACUNKU”. I… może dlatego tak bardzo potrzebuje naszej czułości. Nie tylko zdrowego jedzenia czy odpoczynku – ale też łagodności wobec siebie. Zgody na odczuwanie i wyrażanie tego, co w nas żywe.
Bo kiedy my zaczynamy traktować siebie z miłością… ona przestaje dźwigać za nas to, czego nie chcemy poczuć.
Konflikt wewnętrzny- dysharmonia
Kochani!
Gdybyśmy nie żyli w wewnętrznym konflikcie i nieustannej kłótni ze sobą, trwalibyśmy w połączeniu. Oddychalibyśmy pełną piersią w lekkości patrząc jak niewidzialne nici światła przebiegające przez komórki ciała, do komórek wszechświata pulsują życiem.
Zamknijmy wszyscy na chwilę oczy… Weźmy wdech, czując przestrzeń w SOBIE… wydech… oddech życia. Swoboda, lekkość, brak pośpiechu i tłumienia… Pozwolenie na przepływ tego boskiego światła do naszych komórek i… odpływ, tego, co nie służy, nie potrzebne i zbędne.
O tak…
Emocja braku w chorobie wątroby
Czego ci brak? Czego nie masz i być może nigdy nie miałaś – a bardzo chciałaś? W czym pusto? Jaki niedosyt cię „rozpycha” od środka? To pytanie nie przychodzi z zewnątrz. Jest już w tobie – ciche, ale uparte, powracające…
Ten niedosyt… nie jest wrogiem. On jest ruchem. Jak delikatne pukanie od środka: „jest coś więcej”. I wyobraź sobie, że w twoim wnętrzu jest przestrzeń – nie pusta… ale raczej zapomniana, niedostrzegana. Może przez lata próbowałaś tę przestrzeń wypełnić: ludźmi, działaniem, słowami, nawet ciszą… nie tą z której wyłania się nowa jakość, ale tą, która z lęku nie pozwala krzyknąć: „nie”! „Nie pozwalam”. „Nie wolno ci”.
Ale ten niedosyt nie znika, bo on nie chce być zagłuszony. On chce być usłyszany. Poczuj go teraz. Nie analizuj.
Refleksja
Gdzie on jest?
W brzuchu? W klatce piersiowej? czy w gardle, które czasem nie chce mówić? I to nie jest tylko zwyczajny brak. To zatrzymana emocja, która kiedyś nie mogła przepłynąć. Może gniew, którego nie wolno było pokazać. Może smutek, który trzeba było schować, albo tęsknota, która nie miała do kogo pójść. I ten niedosyt… który czasem rośnie do napięcia, do wewnętrznego ścisku, do zmęczenia sobą.
Ale… On nie mówi: „jesteś niewystarczająca”. On mówi: „wróć do siebie”. Nie do roli, jaką każdego dnia cię obarczono, lub którą przyjęłaś. I nie do historii, którą napisałaś. Nie do tego, co było. Tylko do tej części ciebie, która nadal jest żywa, miękka i prawdziwa. Która czasem chce popłakać w poduszkę. Która chce zmęczona położyć się, która pragnie od wszystkich uciec, by zamknąć się w swych opadniętych skrzydłach, które ci podcięto.
Weź oddech… i wyobraź sobie, że obejmujesz tę przestrzeń w sobie. Bez naprawiania – bo nie jesteś zepsuta. Bez zmieniania, bo nie jesteś niedoskonała…
Po prostu: „jestem tu”
Brak… Bo może to, czego ci brak nie przychodzi z zewnątrz. Może to, czego brak jest twoje… porzucone, zostawione, jak małe dziecko. Bo ktoś ci pokazał, że nie wolno na siebie… nie wolno przy sobie. Bo jedyną wartość ma bycie dla innych. Może to, czego ci brak, to twoja własna obecność przy sobie.
I kiedy ona wraca… ten niedosyt przestaje rozpychać, uciskać i ukochany… odchodzi, bo otrzymał to, na co czekał, za długo ❤
Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



Nawet najtrudniejsze emocje nie znikają, gdy je pomijamy i udajemy, że nie widzimy. One czekają, aż ktoś w końcu je zauważymy. A to, czego nie chcemy lub lękamy się zobaczyć, pojawia się w ciele. Opócz zmian fizycznych możemy je także odczuwać 💛