
Dom na Skale – o Miłości, Która Przetrwała Wszystko
Często nucę słowa pieśni: „Ktoś zbudował dom na skale…”
Ta melodia przenosi mnie do dnia, w którym złożyliśmy z mężem przysięgę – 28 października 2000 roku. Podczas ceremonii kapłan śpiewał właśnie tę pieśń, a ja – w białej sukni, z obrączką w dłoni – wiedziałam jedno: nasza miłość miała być domem zbudowanym na skale.
Miłość silniejsza niż choroba
Przysięgaliśmy sobie miłość, wierność i wsparcie – nie tylko wtedy, gdy życie jest lekkie i jasne, ale również wtedy, gdy nadejdzie burza. Kiedy w 2008 roku choroba zaczęła powoli zabierać mi męża, trwaliśmy.
Wiara i miłość stały się naszym światłem w ciemności. Dziś, choć minęło 8 lat od jego odejścia, ta miłość nadal we mnie żyje – inna, cicha, ale wciąż prowadząca.
Od chwili narodzin jesteśmy zanurzeni w relacjach – z rodziną, przyjaciółmi, partnerami.
To, jakie są te więzi, wpływa na wszystko: nasze zdrowie, poczucie własnej wartości, zdolność do marzeń i ich realizacji. Zdrowa relacja to nie luksus – to potrzeba emocjonalna i duchowa.
Gdy związek rani zamiast wspierać
Niestety, nie każda relacja jest oparta na wzajemności.
Niektóre związki, choć zaczynają się od bliskości i pięknych obietnic, z czasem niosą w sobie coraz więcej napięcia, bólu i niezrozumienia. Zamiast być przestrzenią do wzrostu, stają się pułapką – klatką, w której dusza cichnie, a serce kurczy się z każdym dniem.
W takich relacjach słowa ranią bardziej niż milczenie, a obecność drugiej osoby nie koi – lecz przytłacza.
Zamiast skrzydeł, pojawia się ciężar. Zamiast inspiracji – zgaszenie wewnętrznego światła. Zamiast: „kocham Cię takim, jaki jesteś”, pojawia się: „dlaczego wciąż jesteś nie taki, jak trzeba?” To związki, w których jedna ze stron przestaje istnieć jako podmiot – staje się tłem, dodatkiem, cichym cieniem partnera. Czasem niezauważalnie. Czasem pod przykrywką „miłości”, która w rzeczywistości jest lękiem przed stratą, uzależnieniem emocjonalnym albo grą sił.
Trwamy w nich, bo mamy nadzieję, że coś się zmieni. Bo pamiętamy początki. Bo boimy się samotności. Bo wydaje się, że „lepiej tak, niż wcale”. Ale w głębi serca czujemy – że nie o taką bliskość nam chodziło.
To nie my jesteśmy „za wrażliwi”. To relacja przestała być przestrzenią, w której można oddychać. Miłość bowiem nie boli. To brak miłości, brak wzajemności, brak szacunku sprawia, że cierpimy.
Dlaczego trwamy w takich relacjach?
Czasem z lęku przed samotnością.
Czasem dlatego, że nie znamy innej wersji miłości.
Czasem dlatego, że wierzymy, iż tylko tyle nam się należy.
Czym jest zdrowa relacja?
Zdrowa relacja to taka, w której obie osoby:
- czują się bezpieczne, akceptowane i wspierane,
- mogą być sobą – z emocjami, marzeniami i słabościami,
- rozwiązują problemy razem, bez przemocy słownej i osądu,
- rozwijają się – osobno i razem.
To nie jest bajka.
To możliwość, którą warto wybrać – dla siebie, swojego serca i swojego ciała.
Miłość, która wspiera – nie rani
Dom na skale to nie tylko symbol przeszłości. To metafora miłości dojrzałej, odpowiedzialnej i czułej – takiej, którą możemy zbudować również dziś. Jeśli czujesz, że czas wrócić do siebie i budować zdrowe relacje – zajrzyj do mojego e-booka.
Znajdziesz tam nie tylko refleksje, ale także konkretne narzędzia, pytania i wskazówki.
📖 Bo zdrowa relacja zaczyna się od zdrowej relacji z samym sobą.
Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.


