Prawda o Sobie jako Początek Przeznaczenia
Kiedyś wierzyłam, że odnalezienie przeznaczenia zaczyna się od miłości do siebie. Dziś wiem, że zaczyna się od Prawdy o sobie. Miłość do siebie nie jest afirmacją ani decyzją podjętą raz na zawsze. Jest procesem poznawania – takim samym, jak poznawanie drugiego człowieka. Z uważnością. Z ciekawością. Czasem z rozczarowaniem. Czasem z zachwytem.
Dopiero gdy mam odwagę zobaczyć siebie taką, jaka jestem – nie taką, jaką „powinnam być” – pojawia się przestrzeń na prawdziwą miłość. A wraz z nią… kierunek.
Miłość do siebie to relacja, nie hasło
Miłość do siebie nie polega wyłącznie na trosce o ciało, umysł i emocje. To także gotowość, by zobaczyć swoje sprzeczności, lęki, mechanizmy obronne, stare lojalności. Czasem miłość do siebie wygląda jak odpoczynek. A czasem jak powiedzenie sobie prawdy, której długo nie chciałam słyszeć.
Każde „nie”, które wypowiadam w zgodzie ze sobą, jest aktem miłości. Ale tylko wtedy, gdy wiem komu i czemu je mówię.
Przeznaczenie rodzi się z autentyczności
Dziś wiem, że przeznaczenie nie jest czymś, co trzeba odnaleźć. To coś, co ujawnia się, gdy przestaję się od siebie oddalać. Moje wybory, moje reakcje, moje granice – one wszystkie są informacją o mnie. Nie prowadzą mnie do przeznaczenia wtedy, gdy są „właściwe”. Prowadzą wtedy, gdy są prawdziwe. To, co nazywamy życiową misją, bardzo często zaczyna się od prostego pytania:
Co jest we mnie żywe – naprawdę?
Myśli, przekonania i… świadomość
Długo wierzyłam, że zmiana zaczyna się od myśli. Dziś widzę, że myśli są często echem czegoś głębszego.
Myśli rodzą się z przekonań.
Przekonania z doświadczeń.
A doświadczenia – z relacji, historii, traumy, miłości i jej braku.
Dlatego zamiast walczyć z myślami, uczę się je rozumieć. Zamiast je poprawiać – słuchać, co chcą mi powiedzieć. To zmienia wszystko.
Miłość zamiast strachu – ale nie na skróty
Wciąż wybieram miłość. Ale nie jako ucieczkę od strachu. Miłość, która prowadzi do przeznaczenia, zawiera w sobie strach, zamiast go wypierać. Pozwala iść dalej – nie dlatego, że jest łatwo, ale dlatego, że jest prawdziwie.
Czasem droga serca prowadzi przez niepewność. Czasem przez zatrzymanie a kiedy indziej przez rozczarowanie sobą. Bo to też jest droga.
Przeznaczenie jako proces, nie cel
Dziś nie czekam na idealny moment. Nie szukam gotowej odpowiedzi. Tworzę przestrzeń na to, co we mnie prawdziwe, dzień po dniu. Czasem w działaniu a innym razem w ciszy, bo przeznaczenie nie objawia się w wielkich deklaracjach. Objawia się w codziennych wyborach zgodnych ze sobą.
I coraz bardziej czuję, że:
Miłość do siebie to nie koniec drogi – to początek uczciwej relacji z własnym życiem
Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



Ten tekst napisałam kiedyś w wierze, że miłość do siebie wystarczy, by odnaleźć swoje przeznaczenie. Dziś czytam go inaczej. Nie dlatego, że był nieprawdziwy – lecz dlatego, że był niepełny. Z czasem zrozumiałam, że miłość do siebie nie zaczyna się od afirmacji ani od decyzji. Zaczyna się od odwagi zobaczenia siebie taką, jaka jestem. Bez upiększeń. Bez skrótów. Z tym, co jasne i z tym, co trudne. Miłość okazała się nie celem, lecz relacją. Procesem poznawania siebie – podobnym do poznawania drugiego człowieka, którego naprawdę chcemy kochać. Z ciekawością, cierpliwością i gotowością na prawdę.
Dlatego dziś wiem, że przeznaczenie nie rodzi się z tego, kim chcemy być, lecz z tego, kim naprawdę jesteśmy. A droga serca zaczyna się tam, gdzie przestajemy się od siebie oddalać 🖤🤍❤️
[…] Powiązany post: Prawda o Sobie jako Początek Przeznaczenia […]