W erze przebudzenia duchowego, szkółek rozwojowych i niezliczonych narzędzi „samouzdrawiania”, wielu z nas zadaje sobie pytanie: czy nasza dusza naprawdę potrzebuje uzdrowienia? A może jest coś, czego w tym wszystkim nie rozumiemy? Moje ostatnie rozważania podczas kontemplacji, doprowadziły mnie kochani do pewnych wniosków. W tym artykule chciałabym podzielić sie z wami refleksją, która dojrzewała we mnie przez lata i oświetliła sie w pewnej rozmowie: „
Dusza nie potrzebuje uzdrowienia. To my potrzebujemy do niej wrocić.
Dusza w oczach mistyków i nauczycieli duchowych
David R. Hawkins – jeden z najbardziej przejrzystych nauczycieli duchowych naszych czasów – mówilł wprost: dusza jest czysta, nieskalana, niezmienna. Jest w wiecznym połączeniu z Bogiem. To nie dusza cierpi. To my, jako świadome jednostki, odcinamy się od jej przewodnictwa.
To właśnie świadomość – nasze „ja”, które zbiera doświadczenia, emocje, urazy, wspomnienia – czasem oddziela się od tej boskiej, miłującej obecności. Nie dlatego, że jest „zła” czy „słaba”, ale dlatego, że pragnie przetrwać ból, traumę, opuszczenie.
Szamańska perspektywa: gdy część duszy odchodzi
Zgłębiając temat zastanawiałam się, o co chodzi ze sprowadzaniem duszy do ciała… A że kultura i tradycja szamańska jest od zawsze mi bliska, trochę poszperałam, poczytałam i voila! 🙂
Szamani mówią o „utracie części duszy” – czyli sytuacji, w której fragment naszej energii odrywa się od reszty, by przetrwać trudne doświadczenie. Taka część może zostać „zamrożona w czasie”, czekając na to, aż ponownie zostanie usłyszana, przyjęta i zintegrowana. To, co dla nich nazywa się „odzyskiwaniem duszy”, w języku psychologii moglibyśmy nazwać integracją części osobowości, a w mistyce – powrotem świadomości do światła.
Jak to się łączy?
Hawkins nie zaprzecza szamańskiej wiedzy – on ją raczej uszlachetnia. Mówi: dusza nie może zostać zraniona. Ale świadomość może się od niej odsunąć. Szamani mówią: część ciebie odeszła, ale może wrócić. A to, co wraca, to nie sama dusza, tylko twoja gotowość, by znów być w całości.
Co więc tak naprawdę uzdrawiamy?
Nie duszę. Uzdrawiamy:
naszą pamięć emocjonalną
przekonania o oddzieleniu, niewartościowości, winie
zablokowany przepływ energii życiowej
kontakt z ciałem, głos, czucie
i najważniejsze: naszą odwagę, by znów przyjąć siebie w całości.
Dusza nie mówi: „ulecz mnie”. Dusza mówi: „wróć”.
To zdanie jest dla mnie sednem duchowej praktyki. Wszystko, co robimy – od journalingu, przez medytacje, po rytuały – ma tylko jeden cel: przypomnieć sobie, że zawsze byliśmy całością. Że żadna część nas nie jest „za dużo” ani „za mało”. Że wszystko, czego się wstydziliśmy – było próbą powrotu do miłości.
Zamiast więc więcej wiedzy – więcej bycia
W dzisiejszym świecie łatwo się zgubić w morzu informacji. Co chwilę pojawia się nowy kurs, nowe narzędzie, nowy „sposób na siebie”. Ale prawda jest prosta: to nie kolejna technika nas uzdrowi, ale bycie ze sobą – w prawdzie, bez uciekania, bez poprawiania. Jeśli trudno ci się – mój drogi – z czymś pogodzić, utożsamić, usiądź w ciszy i poczekaj na odpowiedź. Ona przyjdzie ze Źródła, jeśli tylko poprosisz w czystości serca o Prawdę.
Nie uzdrawiaj duszy. Ona jest światłem. Uzdrawiaj relację ze sobą – tą, która się jej czasem wstydziła, bała, ukrywała. I pamiętaj – to nie dusza ma wrócić do ciebie. To Ty wracasz do niej.
Lidia Suberlak – autorka książek i twórczyni Drogi Serca.
Wieloletni pedagog i nauczyciel z serca. Facylitatorka metody One Brain oraz terapeutka Równoważenia Perspektyw Czasowych. Studentka psychologii i psychotraumatologii. Autorka książek i twórczyni Drogi Serca. W swojej pracy łączę rozwój świadomości, emocje i doświadczenie pedagogiczne ❤ Pomagam wrócić do poczucia bezpieczeństwa.
Nie uzdrawiaj duszy. Ona jest światłem. Uzdrawiaj relację ze sobą – tą, która się jej czasem wstydziła, bała, ukrywała. I pamiętaj – to nie dusza ma wrócić do ciebie. To Ty wracasz do niej.
Nie uzdrawiaj duszy. Ona jest światłem. Uzdrawiaj relację ze sobą – tą, która się jej czasem wstydziła, bała, ukrywała. I pamiętaj – to nie dusza ma wrócić do ciebie. To Ty wracasz do niej.