Wołanie o Transformację w Przestrzeni Rodu? | Droga Serca - Lidia Suberlak
Relacje i emocje

Wołanie o Transformację w Przestrzeni Rodu?

Linia rodu sięga, aż do jądra ziemi.

Oczywiście – Ci najbliżsi są na wierzchu – w zasięgu pamięci, jednak, gdy się otworzysz i dasz siebie poprowadzić w wędrówkę głębiej – doświadczysz jak bardzo to odległe, głębokie i mocodajne wyjść na spotkanie pełni rodu.

Wyobraź sobie, że kod Twojego DNA zapisany jest już w połowie w łonie Twojej Babci, a i w połowie w Twoim Dziadku. Jej komórki jajowe, Jego plemniki niosą materiał genetyczny Twoich rodziców, gdzie już jest część Twojego istnienia. I tak licząc wstecznie – Babica zakodowana jest już w materiałach pra-pra Babci i pra-pra Dziadka i tak głębiej i głębiej. Robi wrażenie prawda? Każdy z nas coś niesie w dziedzictwie?

Mój syn to wybitne podniebienie – skórki, tłuszczyk – fuj i ble… Moja babcia ma podobnie. Jestem leworęczna jak mojej babci siostra, empatyczna jak moja matka chrzestna – siostra mojej mamy. Ile z tego odkrywamy mocniej śledząc i poznając historie rodowe? Ile niesiemy z bycia lojalnym dla naszych przodków? Cyklicznie powtarzające się schematy, gdy często babka, matka i córka – trwają w nieszczęśliwych relacjach. Niepowodzenia finansowe synów, których ojcowie zaniedbali w relacjach, bo sami byli zaniedbani. Ostra nietolerancja na gluten, która cicho szepcze o głodzie w rodzie…. Ten i wiele, wiele innych historii, gdyby potrafić odkryć – swoje podłoże ma na poziomie rodowym i to z rodem należy pracować.

Czarne owce – dziedzice transformacji

Przychodzi taki moment w życu, że ród domaga się umocnienia i uzdrowienia. Wiele powtarzających się schematów, często różnych tragedii – to wołanie rodu o dziedzica, który udźwignie transformacyjne uzdrawianie rodu. Osoba ta często, z początku nieświadomie podejmuje się wielu różnych wyzwań. Manifestuje reszcie swoim zachowaniem, że coś tu nie gra. Często najpierw objawia to buntem, krytyką, walką, a nawet ucieczką daleko od korzeni. Transformujący dziedzicy często postrzegani są przez resztę rodziny jako „czarne owce”, odmieńcy, a co najmniej „inni”, „dziwni”. To mocne indywidualne charaktery, bo tylko moc jest w stanie powiedzieć „STOP” temu co nie służy, temu co ukryte w głębi ziemi i owiane tajemnicą niewiedzy jeszcze zza czasów dziada i pradziada. Gdy ta wybrana dusza schodzi na ziemię, już tam na górze umawia się na swój cel i plan duszy. W momencie narodzin czuję całym swoim ciałem, że właśnie do jądra ziemi po korzeniach rodowych idzie informacja: zeszłam, jestem gotowa podjąć się tej misji.

Z ciemności w światło

A ród WIE, a ród czeka na moment, gdy dusza jest gotowa zacząć tą wędrówkę. Przychodzą coraz to nowe sytuacje i doświadczenia – obserwując to z boku możemy się zaskoczyć „ILE JESZCZE” ta jednostka uniesie. Tyle – dokładnie tyle – ile jest w stanie udźwignąć i przetransformować. To bardzo wymagająca misja specjalna, ale również niewidzialna siła, która wspiera. Podnosi, gdy następują upadki. Przysyła Anioły w najróżniejszej postaci, by ta misja się wypełniła. Wszystko to co zostaje przetransformowane wraca do korzeni rodu w formie wzmacniającego dosilenia. To co ciemne, wypełnia się światłem, a cały ród ma jeszcze więcej zasobów by wspierać kolejne pokolenia. „Twoim dzieciom i wnukom będzie lżej o wszystko to co przetransformowane”. Czy to już samo w sobie nie jest najpiękniejszą motywacją?

Czas transformacji

Na transformacje rodowe mamy teraz piękne czasy. Bardzo dużo ludzi „budzi się” i staje gotowym do pracy – przede wszystkim nad samym sobą. Dzieję się to w idealnym momencie – ZAWSZE – o ile zostanie to właściwie odkryte, nazwane i przetransformowane. Im więcej wiemy, tym lepiej ta podróż smakuje – a bywa słono i gorzko, ciasno i ciemno, daleko poza strefami komfortu.

Zaczynamy?

Mama i tata – pierwsze lustra duszy

Schodząc na ziemię sami sobie wybieramy rodzinę, oraz wachlarz doświadczeń jakie chcemy doświadczyć. Gdy to odkryłam – każda komórka mojego ciała rozświetliła się uwalniającym oddechem. Zupełnie łatwiej patrzy się przede wszystkim na te trudne doświadczenia.

Zacznijmy od rodziców, najbliższej rodziny – najwięcej rodowych doświadczeń przychodzi w relacjach z mamą i tatą. Każdy psychoterapeuta od tego zaczyna znajomość ze swoim pacjentem. „A jak tam było w domu?”. Często jako dorośli wypieramy wiele rzeczy, by potem wręcz wylały się skumulowane i pochowane głęboko przez lata. By zatrząsły naszym obecnym światem i wtedy dopiero się zaczyna ta właściwa podróż.

Światło akceptacji dla rodu

Wejdź teraz głębiej i spójrz na wszystkich z Twojej rodziny bez wyjątku, którzy wzburzyli w Tobie, w jakimkolwiek momencie oceany Twojego spokoju. Popatrz na nich jak na kochające dusze, które dla Twojego rozwoju zgodziły się wejść w tak bardzo niewygodne role, bo Ty tak wybrałeś. Ty wybrałeś właśnie taką drogę rozwoju oraz taki sposób doświadczania, w takim, a nie innym gronie. Choć te role nie są ani przyjemne, ani łatwe. Te wszystkie trudne lekcje to umowy, to historie, które miały się wydarzyć byś dotarł głębiej do mocy transformacji – siebie i swojego rodu.

Szacunek i akceptacja. To dwa elementy, które mogą przenieść nas na wyżyny podczas obieranych ścieżek i doświadczeń. Szanuję i akceptuję Ciebie mamo i tato – daliście tyle ile mieliście – taka była wasza rola. Od tego zaczęłabym świadomy rozwój siebie – dla siebie przede wszystkim, dla swoich dzieci, a głębiej – dla całego rodu. Często to bardzo wymagająca i trudna dla nas chwila. By popłynęło właściwie i uwalniająco należy to wszystko przepuścić przez pole swojego serca – pole miłowania. Doświadczam cudu uwolnienia, gdy właśnie tak patrzę na wszystko to co mnie spotyka – nigdy nie jest to proste, lekkie i oczywiste, jednak motywujące wszelkie moje zasoby do odkrycia tajemnicy jaka jest subtelnie przykryta pod daną lekcją.

Jak wzmacniać siebie w dialogu z rodem

Jak wzmacniać siebie, by być gotowym na tak intymny dialog ze sobą samym przede wszystkim? Wiesz – to nie chodzi o to, by całe życie wygodnie obarczać ród, rodzinę, rodziców wszystkimi niepowodzeniami jakie Ciebie spotkały. Tutaj chodzi przede wszystkim o to, by wznieść się na wyżyny i z dalszej perspektywy odkryć co się zadziało, oraz dlaczego to wyryło głęboką bliznę w Tobie, a równolegle również na przestrzeni rodu. Aż woła, by spojrzeć na to z perspektywy zasobu i siły. By wyjść ponad płaszczyznę deficytów. By siebie samego obdarzyć głębokim zaufaniem – to ja dam sobie wszystko to czego zabrakło mi w tamtym momencie życia. Tak wygląda samouświadomienie i samorozwój.
Istnieje wiele technik wspierających odkrywanie i łączenie ze sobą lekcji przez jakie przechodzimy, z kropkami rodowymi naszych rodzin, naszych przodków.

Ważne by korzystać ze sprawdzonych specjalistów, którzy swój profesjonalizm gruntują właściwymi zasadami energetycznego BHP (bardzo ważne!).

Medytacje rodowe samodzielne, bądź pod okiem doświadczonej osoby (zachęcam bardzo mocno tą formę, gdyż po zapoznaniu się z procesem takiej medytacji i po właściwym zrozumieniu – sami możemy to praktykować, gdy „zawoła”).

Gdziekolwiek się nie zacznie, najważniejsze by od początku czuć zaufanie i „chemię” do osoby, w której moce się skierujemy. Pamiętajmy o BHP, gdyż godząc się na pracę – otwieramy bardzo subtelny i intymny kanał wyższej komunikacji – dlatego niezbędne jest zachowanie właściwych warunków takiej pracy, w odpowiednim – w najlepszym – dla nas miejscu.


Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Małgorzata Kostrzewa – praktyk metody równoważenia biochemicznego, energetycznego i informacyjnego stanu człowieka oraz jego subtelnej przestrzeni. Moja droga rozpoczęła się od trudnych doświadczeń życiowych i relacyjnych, które stały się impulsem do głębokiej przemiany i zaufania intuicji. Od kilku lat z pasją wspieram innych w uwalnianiu emocji, schematów i traum, a także w łączeniu się ze swoim Najwyższym Ja. Prowadzę podróże rodowe, inkarnacyjne i karmiczne, działając zawsze dla najwyższego dobra osoby, która do mnie przychodzi. Prywatnie jestem mamą, żoną, przyjaciółką. Zawodowo – praktykiem biznesu z doświadczeniem międzynarodowym. Z pasji – tworzę przestrzeń uzdrawiania i wsparcia dla ludzi, zwierząt i miejsc, którą nazywam #anielskąterapią.

0 0 głosy
Jak oceniasz artykuł :)
Subskrybuj
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Lidia Suberlak
Administrator
8 miesiące temu

Drogi Czytelniku, jeśli te słowa w Tobie poruszyły coś głębokiego – pozwól sobie poczuć. Nie musisz od razu wszystkiego rozumieć ani układać w logiczne ramy. To, co ma się obudzić, i tak już w Tobie drga. Daj sobie przestrzeń, łagodność i czas. Pamiętaj – transformacja rodu zaczyna się od jednego kroku, a Ty już go zrobiłeś, sięgając po ten tekst <3

Odkryj więcej z Droga Serca - Lidia Suberlak

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

1
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x